Machina Czasu
Radio SzczecinRadio Szczecin » Machina Czasu
Posłuchaj piosenki "Wieści z kresów sił" Muzyka i słowa: Olek Różanek Producent: Olek Różanek, Borys Sawaszkiewicz.
Kolejna "książka do posłuchania" w Radiu Szczecin - "Jan Karski", słuchowisko, do którego scenariusz napisał Krzysztof Czeczot. On również wyreżyserował tę niezwykłą opowieść o 4 wojennych latach legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, człowieka, który zaniósł aliantom informację o tragicznej sytuacji ludności żydowskiej pod okupacją niemiecką. Zbierając informacje na ten temat, dwukrotnie przedostał się do warszawskiego getta, a także do obozu przejściowego, z którego Żydzi kierowani byli do obozów zagłady. Jednak - mimo że spotkał się z z wieloma wpływowymi postaciami tamtego czasu - na czele z prezydentem Stanów Zjednoczonych - jego dramatyczne apele o ratunek dla Żydów nie przyniosły rezultatów - większość rozmówców nie dowierzała jego doniesieniom lub je ignorowała. Rolę tytułową w słuchowisku gra Jakub Gierszał. Poza tym występują m.in. Wojciech Malajkat, Zbigniew Zamachowski, Julia Kamińska i Adam Woronowicz.

Do posłuchania od poniedziałku do piątku o 9.40. (powtórka o 14.40.), a nieco dłuższych odsłonach (odcinki z całego tygodnia) - w poniedziałki po 22. Wówczas również rozmowy przybliżające postać tytułowego bohatera słuchowiska.

Warto też posłuchać piosenki napisanej przez Olka Różanka specjalnie na premierę słuchowiska. Oto słowa:


"Wieści z kresów sił"

Trudno wlec za sobą bagaż prawd,
trudno nie potknąć się
gdzieś na linii ognia.

Trudno wyjść na brzeg z głębokich ran,
z dumą do przodu biec
jak melodia prosta.

Trudno trafić w odpowiedni czas,
kiedy zegar twój cel
znów za tarczą chowa.

W koło nas tyle granic jest,
więdnie maj w oceanach łez,
pada strach skoro blady świt...
oto wieści z kresów ludzkich sił.

Wyobraźnia nie sięga w tak ciemny las,
Żadna przepaść nie dzieli, jak dzieli ta
kiedy brak wiary w to na co słów nam brak.

Jutro wróci do nas lepszy świat,
może odda nam dziś
coś co zabrał wczoraj.

Jutro własny próg powita nas,
a gdy zechcemy wyjść,
witać będzie droga.
Policyjna kenkarta Klary ("Sary") z d. Flachs, (Archiwum Państwowe w Szczecinie)
Policyjna kenkarta Klary ("Sary") z d. Flachs, (Archiwum Państwowe w Szczecinie)
Stettin. Noc ze środy na czwartek 9/10 listopada 1938 roku. Ok. godz. 3 w nocy przewodniczącego Żydowskiej Gminy Wyznaniowej Arthura Abrahamsohna, z zawodu adwokata, ze snu wyrywa telefon. Nieznany głos alarmuje: „Panie Abrahamsohn, pańska synagoga płonie!”. Na miejscu pożaru, przy ulicy Grüne Schanze (dziś ulica Dworcowa) zjawiają się wszyscy członkowie zarządu Gminy. Z płonącego budynku starają się ratować najcenniejsze przedmioty, przede wszystkim zwoje Tory. Srebrnych przedmiotów kultu i tak już w synagodze nie ma, dużo wcześniej zostały „zabezpieczone” przez miejscowe gestapo. Pożar został ugaszony dopiero w południe. Okazały budynek był już wypaloną ruiną. Do tego czasu wszyscy członkowie zarządu gminy zostali już aresztowani, a w ich mieszkaniach przeprowadzono rewizje. Krótko po nich do aresztu trafił również nauczyciel żydowskiej szkoły. Tej samej nocy podpalone zostały również inne budynki należące do Gminy: dom przedpogrzebowy cmentarza żydowskiego oraz zabudowania żydowskich klubów: wioślarskiego „Viadrina” i tenisowego. W sklepach, domach towarowych i biurach firm należących do osób żydowskiego pochodzenia wybijane są witryny, wnętrza są demolowane, towary wyrzucane na ulice, nierzadko grabione… Następnego dnia, 10 listopada wszyscy mężczyźni z nielicznej wspólnoty żydowskiej Stettina zostają aresztowani i wywiezieni do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen pod Oranienburgiem niedaleko Berlina. Zarząd gminy przestaje istnieć. Do jej reprezentowania przed władzami, w tym gestapo, zostają wyznaczeni nieliczni pozostali na wolności: Paul Hirschfeld i dr Erich Mosbach. „Porządek musi być” – ktoś musi odbierać i wykonywać polecenia administracji i gestapo. Po wypuszczeniu z Sachsenhausen dołącza do nich kilku innych, w tym Artur Perl przez policję obdarowany tytułem i funkcją „pełnomocnika gestapo”.

Podobne sceny dzieją się wówczas w całej III Rzeszy, również w Prowincji Pomorze. M.in. w Swinemünde (Świnoujście), Ueckermünde, Cammin (Kamień Pomorski), Greifenhagen (Gryfino), Gollnow (Goleniów), Köslin (Koszalin),Pyritz (Pyrzyce), Neustettin (Szczecinek),Stargard, Stralsund, Naugard (Nowogard), Greifswald, Bergen, Garz, Altenkirchen, Löcknitz,Saßnitz, Binz, Anklam, Hermsdorf, Ahlbeck, Demmin, Bad Polzin (Połczyn Zdrój)… płoną synagogi i inne zabudowania należące do wspólnot żydowskich, demolowane są żydowskie kaplice i cmentarze, sklepy i biura żydowskich właścicieli, masowo aresztowani są mężczyźni, dochodzi do mordów, pobić i grabieży.

Sprawcami byli przede wszystkim członkowie SA, ale także SS, funkcjonariusze gestapo, członkowie NSDAP zmobilizowani rozkazami i instrukcjami rozesłanymi przez Szefa Policji Bezpieczeństwa gruppenführera SS Reinharda Heydricha tuż przed północą 9.11.1938. Zgodnie z nimi, także w Stettinie, straż pożarna miała za zadanie zabezpieczać jedynie budynki sąsiadujące z synagogami i innymi żydowskimi zabudowaniami, natomiast powstrzymywać się od gaszenia ich samych. Szczecińska policja porządkowa ograniczyła się jedynie do zamknięcia ruchu ulicznego na ulicy Grüne Schanze oraz skierowania ruchu tramwajów objazdem, innymi liniami. W całych Niemczech doszczętnie spłonęło wówczas - według niektórych danych - około 1000 synagog. Władze III Rzeszy starały się przedstawić pogrom, jako „spontaniczny wybuch gniewu” i antyżydowskich nastrojów ludności.
Ruina wypalonej szczecińskiej synagogi stała jeszcze do roku 1940. Z powodu zagrożenia, jakie stanowiła dla ruchu licznego magistrat zlecił prywatnej firmie jej rozebranie, głównie przy pomocy ładunków wybuchowych. Po 1,5 roku zniknęła z powierzchni ziemi.
W 1933 roku żyło na Pomorzu 6317 wierzących Żydów, z czego 2365 w Szczecinie. Przeprowadzony w listopadzie 1943 r. spis ludności wykazał obecność na Pomorzu 177 Żydów, w tym 79 w Szczecinie i 27 w Słupsku.
Zdjęcie - organizatora Dni Bonhoefferowskich w Szczecinie
Zdjęcie - organizatora Dni Bonhoefferowskich w Szczecinie
9 kwietnia minęła 70. rocznica śmierci Dietricha Bonhoeffera, nazywanego "ewangelickim świętym". Był niemieckim duchownym luterańskim, teologiem i wykładowcą akademickim. Zginął przez powieszenie, na miesiąc przed zakończeniem wojny, po wykryciu jego udziału w przygotowaniach do zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 r. Był związany z naszym regionem, bo w 1935 roku w podszczecińskich Zdrojach (Finkenwalde) założył nielegalne seminarium duchowne. Wspólnota ta stała w całkowitej opozycji do ówczesnego "urzędowego" luteranizmu niemieckiego, popierającego nazizm i realizującego jego ideologię.
Jego polityczny opór wobec reżimu wyrastał z duchowej głębi. W nazizmie widział zagrożenie dla chrześcijan, dla Niemców i dla ludzkości. Mówił: "Bracia w Chrystusie nie mogą skierować broni przeciw sobie, bowiem tak naprawdę skierowaliby ją przeciw Chrystusowi".
Od 5 do 7 czerwca w Szczecinie obchodzone będą Dni Bonhoefferowskie.
Szczegółowy program - poniżej.
"Ballady grudniowe – Grudzień ’70" Okładka płyty Sklepu z ptasimi piórami wydana przez Radio Szczecin.
"Ballady grudniowe – Grudzień ’70" Okładka płyty Sklepu z ptasimi piórami wydana przez Radio Szczecin.
W środę, 17 grudnia na placu Solidarności zapłoną znicze pamięci o ofiarach wydarzeń sprzed 44 lat. O godz. 16 rozpocznie się układanie ze zniczy napisu "Grudzień 70". Każdy może przynieść znicz, dołączyć swoje światełko do innych.
W 1970 r. między godziną 16 a 17, z Komendy Milicji Obywatelskiej padły pierwsze strzały, byli zabici i ranni. Na placu zabrzmią też „Ballady grudniowe”, anonimowe utwory, które powstały w Szczecinie pod wpływem wydarzeń grudniowych. Po latach zostały nagrane przez Ryszarda Leoszewskiego i Sklep z Ptasimi Piórami (wydawcą płyty jest Radio Szczecin,a inicjatorem nagrania Grzegorz Kaźmierczak).

Organizatorem wydarzenia jest Centrum Dialogu Przełomy MNS.


Okładka 4 numeru "Szczecinera"
Okładka 4 numeru "Szczecinera"
Piracka wersja historii Szczecina i dzieje przedwojennych tramwajów.
Czego dotyczył kryptonim „Seler”?
Jak powstał obwód welecki i kim był patron Szkoły Podstawowej nr 16?
Skąd wzięła się łódź w Bramie Królewskiej?
Dwie opowieści związane z cmentarzami.
Zbrodnia, która doprowadziła do wydania ostatniego wyroku śmierci.
To tematy czwartego numeru Magazynu Miłośników Szczecina "Szczeciner". Będzie można także zajrzeć do pudełka z rodzinnymi fotografiami. Na łamach „Szczecinera” zadebiutuje proza, a na koniec próba odpowiedzi na pytanie, czy wybitni szczecinianie zasługują na upamiętnienie w przestrzeni miasta.
Walkowska Wydawnictwo zaprasza na premierę czwartego numeru Magazynu Miłośników Szczecina "Szczeciner" - w piątek 12 grudnia 2014 r. o godz. 17:00 w Klubokawiarni FiKa, mieszczącej się w gmachu Muzeum Narodowego przy Wałach Chrobrego 3.
Publikacji towarzyszy bezpłatny dodatek „Szczecin w legendach Pomorza”, opracowany przez Jarosława Kociubę.

[na podstawie materiałów Walkowska Wydawnictwo]
W centrum zainteresowania filmu autorstwa Rozalii Romaniec (DW) i Magdaleny Gwóźdź (TVP) znajdują się wschodniomieccy dysydenci, którzy w latach 80-ych solidaryzowali się z opozycją antykomunistyczną w Polsce. Solidarność reprezentowana jest w nim m.in. przez takich działaczy jak Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk czy obecny na premierze filmu marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

Zorganizowana w sali legendarnego „Haus am Checkpoint Charlie” w Berlinie premiera filmu o kilka dni wyprzedziła zaplanowane w Niemczech na 9-go listopada oficjalne uroczystości z okazji 25 rocznicy upadku muru berlińskiego. - Najtrudniejszym problemem przy jego realizacji był czas, bo miałyśmy tylko cztery miesiące od pomysłu do terminu premiery. A wszyscy chcieliśmy koniecznie zrobić film wspólny jako kooperacja polsko-niemiecka i zdążyć na 25-lecie. I to było największe wyzwanie - zdradza Rozalia Romaniec, podkreślając zarazem, że nie chodziło głównie o rocznice, lecz o uniwersalne przesłanie dokumentu, które ma być aktualne także za wiele lat. - U nas w Deutsche Welle zaplanowana jest emisja po niemiecku, angielsku, hiszpańsku, arabsku i będzie pokazywany też innych językach – wyjaśnia Romaniec. W TVP film ma być emitowany w programie II tuż po rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w PRL (17 grudnia) oraz przypadającej niemal równocześnie rocznicy strajku głodowego więźniów politycznych w enerdowskim więzieniu Cottbus przeprowadzonego na znak poparcia dla Solidarności.
(...)
Przy pomocy niekomentowanych wypowiedzi dysydentów z obu krajów Rozalia Romaniec i Magdalena Gwóźdź stworzyły poruszający film w formie dyskursu obudowanego archiwalnymi kadrami z historycznych wydarzeń lat 80-ych w PRL i NRD. Oceny i komentarze wybranych zagadnień politycznych i wydarzeń autorki powierzyły kilku znanym historykom polskim i niemieckim, nie burząc dzięki temu przeważającej w filmie osobistej perspektywy głównych bohaterów. Ich relacje na temat własnej działalności opozycyjnej i doznanych represji tworzą pełną autentyzmu narrację ówczesnych wydarzeń.

Fragmenty artykułu ze strony Deutsche Welle. Całość tu:
http://www.dw.de/uczcie-si%C4%99-polskiego-film-o-solidarno%C5%9Bci-i-opozycji-politycznej-w-nrd/a-18038054?maca=pol-rss-pol-polskainiemcy-7521-xml-mrss
W lipcu symbolicznie obchodzona jest rocznica mordów Polaków z Wołynia i Galicji Wschodniej dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich.
Podczas prelekcji dr Magdalena Semczyszyn ze szczecińskiego oddziału IPN omówi główne źródła wiedzy na ten temat: wspomnienia ocalałych rodzin, dokumenty. Przedstawione zostaną również prace polskich i ukraińskich historyków - różnice w narracjach o tych wydarzeniach po obu stronach granicy.

Spotkanie odbędzie się 3 lipca 2014 r. o godz. 17.00 w Ośrodku Dokumentacji Ziemi Goleniowskiej (Żółty Domek), ul. Pocztowa 2.
Warto przeczytać wywiad, jakiego w zeszłym roku udzielił historyk, prof. Grzegorz Motyka, autor książki "Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła":
http://www.teologiapolityczna.pl/grzegorz-motyka-jak-zrozumiec-wo-y

Z tego wywiadu pochodzi fragment:
-Minęło już 20 lat odkąd polscy i ukraińscy historycy mogą swobodnie badać stosunki polsko – ukraińskie w XX wieku. Jak ocenia Pan stan obydwu historiografii i współpracę między nimi?
-Wbrew obiegowym mitom w latach dziewięćdziesiątych zaczęto prowadzić dialog historyczny z Ukraińcami. Między innymi w latach 90 – tych i po roku 2000 odbywały się seminaria pod wspólnym tytułem „Polska – Ukraina: trudne pytania”, na których omawiano kwestie sporne między obiema stronami. Dzięki temu polscy i ukraińscy historycy mogli poznać swoje poglądy. W efekcie polskich wysiłków w 2003 roku, w 60 rocznicę rzezi wołyńskiej doszło do jednej z największych i najważniejszych debat historycznych pomiędzy Polakami i Ukraińcami. To wówczas na Ukrainie po raz pierwszy dyskutowano o przewinach własnego narodu. Temat ten podjęły najważniejsze czasopisma, a także stacje radiowe i telewizyjne. W prasie ukraińskiej pojawiło się kilkaset artykułów na ten temat.. Kulminacją dyskusji były wspólne uroczystości w Pawlice/Porycku, gdzie oddano cześć zamordowanym w 1943 r. ok. 200 Polakom. Wzięli w nich udział prezydenci obydwu państw. Potem jednak faktycznie dialog historyczny zaczął powoli zamierać. Po stronie ukraińskiej, najczęściej dziś spotykanym poglądem, dominującym i niemal oficjalnym, jest twierdzenie, że w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej doszło do krwawej i okrutnej wojny pomiędzy Polakami i Ukraińcami, w wyniku której ucierpiała ludność cywilna obu narodów. Mieliśmy zatem do czynienia z wojną w której obie strony popełniły liczne zbrodnie. Z polskiego punktu widzenia, taki opis zbrodni na Wołyniu jest nie do zaakceptowania. Chciałbym wierzyć, że moja książka przyczyni się do przełamania tego impasu.
To słowa Basila Kerskiego, dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności, które zostanie otwarte w Gdańsku w rocznicę podpisania Porozumień sierpniowych, czyli początku końca komuny.
W najbliższy poniedziałek, 30 czerwca 2014 roku o godz. 16 odbędzie się w Muzeum Narodowym w Szczecinie prezentacja założeń Europejskiego Centrum Solidarności. Gośćmi spotkania będą Basil Kerski, dyrektor ECS i Paweł Golak, kierownik wydziału muzealno-archiwalnego i biblioteki.
Europejskie Centrum Solidarności od roku 2007 realizuje bogaty program promocji dziedzictwa Solidarności w Polsce i Europie, także program edukacji obywatelskiej oraz projekty kulturalne, naukowe i muzealne. Już wkrótce zostanie otwarta siedziba tej instytucji z wystawą dedykowaną historii Solidarności i ruchów opozycyjnych.

W Szczecinie powstaje natomiast Centrum Dialogu Przełomy. Spotkanie będzie również - jak sądzę - okazją do rozmowy na temat założeń działalności obu instytucji.
Organizatorami są: ECS, Muzeum Narodowe w Szczecinie i Centrum Dialogu Przełomy.

30.06. o godzienie 16 w Gmachu Głównym MNS na Wałach Chrobrego 3.
Warto zajrzeć - www.ecs.gda.pl

(na podstawie materiałów Centrum Dialogu Przełomy)
Okładka książki "Ruch Wolność i Pokój w Szczecinie w latach 1985-1992"
Okładka książki "Ruch Wolność i Pokój w Szczecinie w latach 1985-1992"
Europejskie Centrum Solidarności oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie zapraszają 1 lipca 2014 r. o godz. 18.00 do Domu Kultury „13 Muz” w Szczecinie na promocję książki Macieja Wiśniewskiego „Ruch Wolność i Pokój w Szczecinie w latach 1985-1992”.
Praca stanowi jedną z pierwszych pozycji traktujących o środowisku związanym z Ruchem „Wolność i Pokój”, odgrywającym w II połowie lat 80. dużą rolę w środowiskach opozycyjnych. Opracowanie zasługuje na uwagę nie tylko ze względu na wysoką wartość merytoryczną oraz innowacyjne ujęcie tematu, ale również dlatego, iż Ruch „Wolności Pokój” był dotąd traktowany przez badaczy historii najnowszej bardzo pobieżnie.
Podczas spotkania odbędzie się dyskusja panelowa z udziałem:
Macieja Wiśniewskiego – autora monografii.
Marka Adamkiewicza – współzałożyciela Studenckiego Komitetu Solidarności we Wrocławiu, współpracownika KSS KOR, lidera Niezależnego Zrzeszenia Studentów i Akademickiego Ruchu Oporu w Szczecinie, od maja do listopada 1982 r. internowanego. W 1984 r. Adamkiewicz, powołany do wojska, odmówił złożenia przysięgi wojskowej z przyczyn politycznych, za co Wojskowy Sąd Garnizonowy w grudniu tego roku skazał go na 2,5 roku pozbawienia wolności. W czasie kiedy przebywał w zakładzie karnym, opozycjoniści z różnych miast kraju na fali protestu przeciwko jego uwięzieniu powołali do życia Ruch „Wolność i Pokój”. Po wyjściu z więzienia Adamkiewicz stał się jednym z jego aktywnych działaczy, uczestnicząc w redakcji i kolportażu pism i ulotek, różnego rodzaju manifestacjach ulicznych i happeningach.
Wojciecha Woźniaka – działacza Federacji Młodzieży Walczącej i Ruchu „Wolność i Pokój” w Szczecinie, w styczniu 1988 r. skazanego na 2 lata i 3 miesiące więzienia za odmowę odbycia zasadniczej służby wojskowej.
Mirosława Witkowskiego – współpracownika KSS KOR, członka Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Pomorza Zachodniego, członka i działacza „Solidarności” . W stanie wojennym internowanego. W marcu 1985 r. Witkowski wziął udział w głodówce w kościele pw. św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej w obronie uwięzionego Marka Adamkiewicza, na której pojawiła się koncepcja powołania Ruchu „Wolność i Pokój”, którego stał się następnie aktywnym uczestnikiem. Uczestnik spotkań ze środowiskiem Karty 77.
Dyskusję moderował będzie Michał Siedziako – pracownik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Szczecinie.
(na podstawie materiałów przesłanych przez IPN Szczecin)
Okładka książki - Wydawnictwo Literackie
Okładka książki - Wydawnictwo Literackie
Po 1917 roku znika świat rosyjskiej arystokracji. Spośród wielu określeń, jakimi nazywano jej przedstawicieli w czasie i po rewolucji październikowej, największe wrażenie robi "byli ludzie". Ta książka jest zapisem umierania "byłych ludzi" byłej Rosji. Pozostaję pod wielkim wrażeniem klasy tej klasy. Czytając o nich - o ich życiowych tragediach, ale przede wszystkim o godności i niezachwianej wierze w zasady moralne - przychodzi mi do głowy cytat z Anny Świrszczyńskiej: "Jak pięknie umierało w płomieniach Piękno". A jednocześnie nieludzko. Wraz z tymi ludźmi odchodzi dorobek kulturalny wielu pokoleń: palone są pałace, niszczone dzieła sztuki, pamiątki po wielkich rosyjskich artystach: rękopisy, listy, książki. Zadziwiająca jest determinacja, z jaką niektórzy arystokraci walczą o każdy przedmiot, o zabezpieczenie pałaców i kolekcji dzieł sztuki - już nie dla siebie, ale dla Rosji...
Zadziwia mnie również ich świadomość. Nicolas Nabokov pisał w swoich wspomnieniach: "Czyżbyśmy byli wszyscy, cała śmietanka Rosji tak na wskroś niewrażliwi, tak obrzydliwie tępi, żeśmy w ogóle nie czuli, iż to nasze bajeczne życie już samo w sobie jest niesprawiedliwością i właśnie dlatego nie może trwać wiecznie?" I wcale nie był w swoich poglądach odosobniony. Arystokraci - często postępowi intelektualiści - nie przewidzieli jednak rozmachu i bezmyślnej siły niszczącej rewolucji...

"Douglasowi Smithowi udało się uchwycić ten świat na moment przed zniknięciem. Amerykański historyk nie tyle przedstawił carską arystokrację w ogóle, co przywrócił do życia najwybitniejsze postaci i ukazał złożoność ich postaw. Postępowi pisarze, naukowcy i feministki, zaangażowani w intelektualne życie Europy Szeremietiewowie i Golicynowie (losy dwóch rodów wyznaczają główną linię narracji) byli jednocześnie strażnikami na wskroś anachronicznego porządku społecznego, który zawalił się pod naporem nowoczesności rewolucji. Narastający od pokoleń rozdźwięk między elitą a biedotą przerodził się w rzeź. I choć carska Rosja usiana ogromnymi majątkami książąt zamieniła się w kraj kołchozów, nieliczni „niegdysiejsi ludzie”, czyli przedstawiciele zdeklasowanej warstwy szlacheckiej, przetrwali. Posiłkując się wspomnieniami, fragmentami niepublikowanych dzienników i dokumentami archiwalnymi Smith odtworzył indywidualne losy bohaterów od czasów przełomu, aż po stalinowskie czystki lat trzydziestych." - czytamy na stronie Wydawnictwa Literackiego.

Gorąco tę książkę polecam.
123456