Radio SzczecinRadio Szczecin » Muzyka
"Twelve Carat Toothache" to czwarta płyta w dyskografii rapera i wokalisty Post Malone'a. Gdy artysta zaczynał prace nad albumem w kwietniu 2020 roku, tak go zapowiadał: "Szczerze mówiąc, myślę, że wszyscy w Ameryce trochę wariują, siedząc cały dzień w domu. Więc też trochę oszalałem i chciałem zrobić więcej kroków poza moją strefę komfortu, tworząc muzykę, która moim zdaniem jest najlepsza w moim dorobku. Chcę nagrać album, który będzie podnosił na duchu, pokazując, że ludzie nie są sami w czasach samotności i zmartwień i że wszyscy musimy po prostu okazywać miłość i jakoś sobie radzić". Efektem tych założeń jest czternaście piosenek, które oddają samopoczucie rapera, a także "dwubiegunowy aspekt bycia artystą głównego nurtu". W nagraniach Post Malone mógł liczyć na kilku gości - wsparli go między innymi Doja Cat, Fleet Foxes, The Weeknd, czy The Kid Laroi. Płyta dotarła do pierwszego miejsca na listach przebojów w Kanadzie i Norwegii, a druga była w Stanach Zjednoczonych, Nowej Zelandii, czy Australii.
George Ezra powiedział o swojej trzeciej płycie: "12-ścieżkowa suita pełna wspaniałych, poruszających, wzniosłych piosenek, które bardziej niż cokolwiek innego brzmią jak ja". Dotarcie do tego miejsca zajęło artyście trochę czasu - krążek ukazuje się po czteroletniej przerwie, a przy tym różni się od poprzednich wydawnictw Ezry. Do tej pory każdy projekt George'a był powiązany z podróżą - przy debiutanckim albumie artysta przez miesiąc jeździł po Europie, notując swoje spostrzeżenia w dzienniku, za to drugi krążek powstał po podróży do Barcelony. Dlatego przy "Gold Rush Kid" George nie czuje, jakby uciekał, a skupiał się na miejscu, w którym się obecnie znajduje. Jeśli chodzi o zawartość płyty, to dwa pierwsze single "Anyone for You (Tiger Lily)" i "Green Green Grass" były bardzo energetyczne, ale nie tyczy się to całego materiału. Ezra stwierdził, że 50% "Gold Rush Kid" to utwory idealne do wspólnego śpiewania na festiwalach, a druga połowa to kompozycje bardziej refleksyjne.
Szkocka wokalistka Emeli Sandé dołączyła do swojej dyskografii czwartą płytę, która jest przy okazji pierwszym albumem artystki wydanym w niezależnej wytwórni. Plan na materiał był jasno wytyczony: "Chciałam, aby ta płyta był dynamiczna i ekscytująca. I wiedziałam też, że chcę wyjść z mojej strefy komfortu. Historia, którą chcę opowiedzieć, jest taka, że ​​wszystko jest możliwe i wspaniale jest żyć". Emeli zależało także na tym, by przekazać słuchaczom dużo siły i radości życia. Przyznała, że pod względem komponowania i pisania tekstów nigdy jeszcze nie czuła takiej wolności. Brzmieniowo "Let's Say for Instance" nawiązuje do soulu, R'n'B i disco. Album dotarł do piątego miejsca na brytyjskiej liście najlepiej sprzedających się płyt niezależnych.
Miley Cyrus postanowiła zrobić prezent fanom stęsknionym za jej koncertami. Co prawda to już trzecie koncertowe wydawnictwo wokalistki, jednak pierwsze dotyczyło serialu "Hannah Montana", a drugie zostało upublicznione przez festiwal iTunes w Londynie, więc "Attention: Miley Live" to tak naprawdę pierwsza pełnoprawna, koncertowa płyta Cyrus. Krążek zawiera przekrojowy materiał z większości płyt studyjnych artystki, dwa niepublikowane wcześniej nagrania, a także sporo coverów, jak "Heart of Glass" zespołu Blondie, czy "Like a Prayer" Madonny. Większość nagrań zarejestrowano podczas Super Bowl Music Fest w lutym tego roku. Krytycy docenili przede wszystkim formę wokalną artystki. Album ukazał się w formie cyfrowej, a najlepiej sprzedawał się w Wielkiej Brytanii, gdzie dotarł do piątego miejsca na liście przebojów.
Trzeci album Harry'ego Stylesa był nagrywany od 2020 do 2021 roku w Wielkiej Brytanii, Los Angeles i Tokio. Tytuł zainspirował japoński muzyk Haruomi Hosono - w latach 70. wydał on płytę "Hosono's House". Harry usłyszał ją podczas pobytu w Japonii i pomyślał, że podoba mu się pomysł, by nazwać następny krążek "Harry's House". Na początku artysta miał tu na myśli koncept konkretnego domu, ale w trakcie prac stwierdził, że chodzi jednak o wewnętrzną podróż w poszukiwaniu domu i pogodzenia ze sobą. Artysta przyznaje: "To zdecydowanie najbardziej osobista płyta, jaką, jak sądzę, nagrałem. Myślę też, że nigdy nie czułem takiej wolności w tworzeniu muzyki, nigdy nie czułem takiej dumy z tego, co stworzyłem. Jestem naprawdę szczęśliwy". Harry mógł też liczyć na wsparcie wspaniałych muzyków - na albumie zagrali m.in. Dev Hynes, Pino Palladino, Ben Harper, Kid Harpoon, czy John Mayer.
1234567